Chomik to zwierzę samotnicze, terytorialne i nocne, dlatego jego utrzymanie wymaga przemyślenia jeszcze zanim trafi do domu. Najczęstszym błędem początkujących opiekunów jest zakup zbyt małej klatki — kolorowe „domki” z plastiku, które kuszą w sklepach, są dla chomika ciasnym więzieniem. Minimalna powierzchnia dna dla chomika syryjskiego to około 100 x 50 cm jednej, nieprzedzielonej kondygnacji, a dla małych chomików karłowatych (Roborowskiego, Dżungarski, Campbella) nieco mniej, choć i tu obowiązuje zasada „im więcej, tym lepiej”. Liczy się przede wszystkim powierzchnia dna, a nie liczba pięter, bo chomiki to ryjące normy budowniczowie, a nie wspinacze. Ściółka powinna być głęboka — minimum 15–20 cm, a optymalnie 25–30 cm, aby zwierzę mogło kopać tunele, co jest jego naturalną potrzebą. Najlepiej sprawdzają się wióry osikowe, lniane lub konopne oraz papierowa ściółka bezzapachowa. Stanowczo unikamy trocin sosnowych i cedrowych, ponieważ uwalniane przez nie olejki (fenole) drażnią drogi oddechowe i mogą prowadzić do przewlekłych chorób układu oddechowego. Niezbędny jest też kącik z piaskiem kąpielowym (nie pyłem szynszylowym) do pielęgnacji futra. Klatkę ustawiamy w spokojnym miejscu, z dala od przeciągów, bezpośredniego słońca, kaloryferów i głośnych urządzeń jak telewizor czy pralka. Chomiki są wrażliwe na ultradźwięki i hałas. Optymalna temperatura to 18–24°C — powyżej 26°C grozi udar, a poniżej 5°C chomik może zapaść w niebezpieczną hibernację. Wyposażenie podstawowe to: domek-kryjówka, koło o pełnej, niełamiącej kręgosłupa bieżni (średnica min. 20 cm dla karłowatych, 28–30 cm dla syryjskiego), miska na pokarm, poidło lub miseczka z wodą oraz elementy wzbogacające. Pierwsze dni po przyniesieniu do domu to czas adaptacji — nie wyciągamy zwierzęcia, dajemy mu spokój, mówimy cicho i pozwalamy oswoić się z zapachami i dźwiękami nowego otoczenia. Dopiero po tygodniu zaczynamy budować zaufanie.
Źródło: ogólna wiedza o utrzymaniu chomików domowych