Świnka morska z natury jest zwierzęciem lękliwym — w naturze stanowi pokarm dla drapieżników, więc instynktownie chowa się i zastyga. Oswajanie polega na cierpliwym przekonaniu jej, że człowiek to źródło bezpieczeństwa i smakołyków, a nie zagrożenie. Pierwszy tydzień to czas adaptacji: nie wyciągamy świnki, pozwalamy oswoić się z nowym otoczeniem, mówimy spokojnie i karmimy o stałych porach. Świnki szybko uczą się rozpoznawać kroki, głos i szelest torebki z warzywami, witając opiekuna popiskiwaniem. Kolejny etap to podawanie smakołyków z ręki przez kraty, a potem w klatce. Gdy świnka zacznie podchodzić sama, próbujemy ostrożnego dotyku. Podnosząc zwierzę, zawsze podtrzymujemy je obiema rękami — jedną pod klatkę piersiową, drugą pod zad, bo świnka ma delikatny kręgosłup. Trzymamy ją blisko ciała, by czuła się stabilnie. Czas spędzony na kolanach (najlepiej na ręczniku) z głaskaniem buduje więź. Cierpliwość jest kluczowa — niektóre świnki potrzebują wielu tygodni. Łączenie świnek wymaga znajomości ich hierarchii. Najłatwiej dogadują się młode osobniki oraz pary samica–samica. Przy łączeniu dwóch dorosłych warto użyć neutralnego terytorium (np. wyczyszczonego wybiegu, gdzie żadna nie czuje się gospodarzem), zapewnić dużo kryjówek z dwoma wyjściami i siano w kilku miejscach, by zwierzęta nie rywalizowały o zasoby. Normalne są przy tym: pomrukiwanie, unoszenie głowy, drżenie zadem i lekkie pościgi — to ustalanie dominacji. Reagujemy dopiero przy realnej walce z gryzieniem do krwi. Dwa niewykastrowane samce mogą się dogadać, ale wymaga to dużej przestrzeni i braku samic w pobliżu. Para samiec–samica będzie się stale rozmnażać, dlatego samca najlepiej wykastrować. Po udanym połączeniu świnki tworzą zgrane stadko i wspólnie odpoczywają.
Źródło: ogólna wiedza o behawiorze świnek morskich